sobota, 23 maja 2015

Dawno, daaawno temu...

...w roku 2012 zrobiłam swoją pierwszą kartkę. Byłam z niej niesłychanie dumna i nie mogłam się na nią napatrzeć. Z uczuciem rozłąki pakowałam ją do koperty, żeby wysłać do swojej siostry.... Jak się później okazało był to moment historyczny w życiu moim i mojego portfela - wszystkie scrapoholiczki z pewnością doskonale wiedzą co mam na myśli.

Pierwsze wypociny, kwiecień 2012

Cała przygoda nie rozpoczęłaby się (a z pewnością nie w tamtym momencie) gdyby nie osoba zwana Rudą, tudzież Justyną. Na Justynę natknęłam się całkiem przypadkiem przeglądając Facebooka. Kiedyś napotykałam ją regularnie i przypadkowo na szkolnym korytarzu, czasami w szkolnej kultowej szatni. Z widzenia była mi dobrze znana. Jak się po latach okazało Justyna tworzy cuda i cudeńka, które można obejrzeć tu: http://ruda-wykleja.blogspot.com .

Zawsze miałam słabość do ręcznie robionych drobiazgów. Pocztówki i kartki to znak przeszłości, który na każde święta starałam się wysyłać do rodziny. Szczególną miłość do pamiątek z duszą podziela również moja siostra, której postanowiłam sprezentować kartkę od Justyny. Później kolejną. Później siostra również poprosiła o zamówienie na pewną okazję... i tak w moim wtedy bezrobotnym móżdżku zaświtał bardzo głupiutki pomysł. Zaczęłam przeglądać sklepy z papierami. Wówczas wydawało mi się, że papier, nożyczki i klej to zupełnie wszystko czego potrzebuję do szczęścia :) Kilka podstawowych rad udzieliła mi Ruda i zaczęłam wycinać, kleić i cieszyć się jak dziecko :)

2 komentarze:

  1. cieszę się :)
    i trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że zawitałaś w moje skromne progi :) Trzymaj - z pewnością się przyda :)

    OdpowiedzUsuń